TakaSobie_Ja

 
Zodiac sign: virgem
Aniversário: 1978-09-20
registro: 23/10/2014
" Nie zważaj na to co myślą i mówią inni. Żyjesz dla siebie, nie dla nich... "
Pontos189Mais
Próximo nível: 
Pontos necessários: 11
Último jogo

.... NIE OCENIAJ !!! – Każdy z Nas jest inny ...


Ocenianie ludzi przychodzi nam tak łatwo… Lubimy myśleć, że wiemy wszystko o innym człowieku… Uważamy, że mamy prawo oceniać… Że możemy wskazywać palcem za popełnione grzechy… Czujemy się lepsi…

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Nie rozumiem skąd w ludziach tyle złych, negatywnych uczuć dla kogoś, kogo często nawet nie znają… Chociaż nie, chyba rozumiem – bo tak jest przecież najłatwiej prawda?… Najprościej jest wydać o kimś opinię, zwłaszcza gdy samemu nie przeżyło się czegoś podobnego… Godne litości jest myślenie, że jest się nauczycielem, jeśli nigdy nie było się uczniem.. 

Nie zastanawiamy się nad tym, że jego życie, czyny, uczucia są czasem zdeterminowane setkami przeróżnych doświadczeń, że ma on ze sobą bagaż pełny nie tylko pozytywnych emocji…W życiu każdego z Nas jest przynajmniej jedno wydarzenie z przeszłości, które świadomie lub nie ale ukształtowało Nasz obecny świat, które spowodowało, że jesteśmy w tym miejscu w którym jesteśmy i że jesteśmy tacy a nie inni…Za wszystkim kryje się jakaś historia… Historia, która Nas ukształtowała i odcisnęła piętno na Naszej psychice…Historia przez którą trzeba było przejść czasem z niemałym cierpieniem, żeby być tym kim się jest… Historia, która być może tak poruszyła emocje, że zmieniła postrzeganie świata…. Zmieniła wszystko…

Dlatego jeśli coś nam się nie spodoba u kogoś to zanim to ocenimy warto zatrzymać się na moment i zastanowić „dlaczego?”… Spróbować okazać zrozumienie dla przeżyć tej drugiej osoby, bez wydawania opinii i osądów… Nie mamy prawa oceniać drugiego człowieka, bo go nie znamy… Nie wiemy dlaczego tak postępuje i jaki jest sens tego, że zrobił coś tak, a nie inaczej… Możemy odpowiadać tylko za siebie, nie za innych… Każdy z nas jest odrębną jednostką z wielkim bałaganem w głowie i sercu… I czasem ciężko nam zrozumieć samego siebie, a co dopiero innych… Bo żeby zrozumieć kogoś trzeba tej drugiej osobie poświecić czas i przede wszystkim chcieć ją zrozumieć a tego w dzisiejszych czasach bardzo brakuje… Ludzie zamiast starać się kogoś zrozumieć wolą oceniać go własną miarą bądź na podstawie stereotypów… A przecież często to co na zewnątrz to nie to samo co w środku, każdy człowiek to przecież inna historia, każdego człowieka ukształtowały inne przeżycia a to one często rzutują na jego zachowanie… Dlatego żeby kogoś zrozumieć trzeba starać się poznać jego samego ale i umieć wczuć się w jego sytuację, jego przeżycia i jego emocje… Trudne, wiem… i może właśnie dlatego tak mało ludzi stara się innych zrozumieć… A chyba zawsze warto choćby próbować…. Zawsze istnieje jakiś powód, o którym możemy po prostu nie wiedzieć, którego możemy nie rozumieć, bo sami przez to nie przeszliśmy… Każdy z nas jest inny, jedyny, niepowtarzalny i kieruje się w życiu powodami czasami niezrozumiałymi dla reszty…

1447182437_z0rgu0_600.jpg

Poznałam też przeróżne historie różnych ludzi w tym swoim życiu, że obiecałam sobie, że nigdy, przenigdy nikogo nie ocenię… Nie ocenię, nie skrytykuję, nie osądzę, nie potępię, nie będę wyrokować… Bo nigdy nie wiem, dlaczego ktoś zachował się tak a nie inaczej, dlaczego wybrał taką drogę, a nie inną… Bo nie mogę wejść w skórę drugiego człowieka, nie wiem co on czuje, czym się kieruje postępując tak a nie inaczej… Mogę to przecież robić tylko i wyłącznie z mojego punktu widzenia – dlatego nie oceniam… Próbuję zawsze okazać zrozumienie dla przeżyć i emocji tej drugiej osoby, bez wydawania opinii i osądów… Bo przecież ja nie jestem od tego…Ja stosuję zasadę, że nie mam żadnego prawa by oceniać ludzi…

Staram się zawsze wysłuchać i zrozumieć nie oceniając… Różnie z tym zrozumieniem wychodzi, ale gdy słyszę od drugiego człowieka … „Dziękuję Ci za zrozumienie” to wiem, że warto…




źródło zdjęcia: z netu...




" Żyj z całych sił " ....

" Ludzie zamykają się przed innymi ludźmi. Jakby nie rozumieli, że bez tych innych nie da się żyć po ludzku. Drugi człowiek jest nam potrzebny - właśnie dlatego, że jest inny. A tymczasem to inność właśnie najbardziej dziś ludzi odpycha i straszy. Boją się jej tak, że wciąż na nowo się odgradzają, obudowują, opatrują etykietkami. Tworzą grupy, w których obowiązuje takie samo zdanie na każdy temat. Zapominają o tym, że to właśnie różnice zdań pozwalają dotrzeć do prawdy " .

6657978_smutna-szara-rzeczywistosc.jpg

Witaj szary świecie, w którym ludzie mijają się obojętnie na ulicy. "Przyjaciele" napiszą od czasu do czasu wiadomość pytając co słychać, żeby zaspokoić własne sumienie. Próbują wytłumaczyć, dlaczego znowu nie znajdują czasu, aby się spotkać. Bliskich nie stać na dobre słowo, potrafią jedynie wyrzucić z siebie całą listę skarg i zażaleń. Czasem łudzimy się, że kogoś obchodzisz, czasem się nam wydaje to wszystko jest tylko pozorne, ludzie potrafią świetnie udawać, a potem odchodzą, a Ty zostajesz sam na sam ze swoim rozczarowaniem i próbujesz pozbierać resztki nadziei rozsypane wszędzie wokół.

https://www.youtube.com/watch?v=4zDHkh6-AxY


Tajemnica polega na tym, by czuć, że jest się komuś potrzebnym. Wtedy człowiek, choćby nie wiem co, zawsze znajdzie siły, żeby sobie poradzić ze wszystkim. Najgorzej, kiedy ktoś się budzi rano i nikogo nie obchodzi, że się obudził. To jest prawdziwe nieszczęście, nie choroby, brak pieniędzy, czy inne sprawy, których ludzie tak się boją. Ale brak Prawdziwego Przyjaciela, brak wsparcia i zrozumienia...

" Jeśli któregoś dnia złapiesz się na tym, że próbujesz zawzięcie komuś udowodnić swoją wartość, to znaczy, że niestety zaczynasz w nią wątpić. Nie próbuj więc nikomu nic udowadniać, po prostu bądź świadom, jak wartościową osobą jesteś".

Dobrzy ludzie nie biorą się znikąd ...

 


"Dobrzy ludzie, których znam, to Ci, którzy znają smak porażki, poznali cierpienie, walkę, stratę, poznali swoją drogę pod górkę. Ci ludzie mają wrażliwość i zrozumienie życia, które wypełniają ich współczuciem,łagodnością i głęboką,kochającą troską".

Dobrzy ludzie nie biorą się znikąd.

Nie lubię w ludziach negatywnego nastawienia do życia, tego przeświadczenia, że wszystko się im należy, że inni mają łatwiej. Przeraża mnie ludzka zazdrość, mściwość i łatwość z jaką człowiek potrafi osądzić drugiego człowieka. Przeraża mnie brak empatii i zwykłego współczucia.
Ale najgorsza jest ślepota i to jest coś, co chciałoby  się zmienić. Ludzie mają klapki na oczach - dosłownie. Nie dostrzegają, nie cieszy ich prostota, oczekują jakichś cudów, które nazywają szczęściem. Nie widzą, że codzienność, te wszystkie drobnostki, które nam towarzyszą każdego ranka czy wieczora są najcenniejsze.



https://www.youtube.com/watch?v=u8jdNw5Go_Y


"Nie da się budować życia na fundamentach chaosu."


Przyjaciel...

              
      
 ✰ۣۜঔ  PRZYJACIEL ... ✰ۣۜঔ   
        
 

Gorącym sercem pomaga.. ~ zapomnieć o istnieniu zła..
Ciepłymi słowami ~ budzi białe róże dobra.. Delikatnością duszy ~ pielęgnuje miłość..
I chociaż zmęczony, skrzydłami otula.. Zasmucone myśli ~ czystością uczucia koi i ból..
Zapalając lampkę nadziei, podaje dłoń wiary, By nie zgubiły się serca, w zgiełku świata odnajduje..
To co jest największą wartością ~ każdego z nas.. Kiedy smutno Ci,a po szybach dzwoni deszcz..
Gdy po Twoich policzkach, słone łzy często płyną.. Choć próbujesz nie możesz zrozumieć,
dlaczego tak jest ?.. Pomyśl o Przyjacielu choć z daleka.. w sercu Twym jest !!
...Serdecznie Pozdrawiam.. samych dobrych chwil.. oraz udanych prawdziwych Przyjaciół..
życzę Wam ..

prawdziwy_przyjaciel_2013-05-28_14-40-10

Najpewniejszym sposobem, by czuć się szczęśliwym,
 to sprawić, by ktoś inny był szczęśliwy *.*´¨)

https://www.youtube.com/watch?v=srk0m6q77Tg


... Spóźniony Rachunek Sumienia !!!

                                " Przenieś mnie na rękach przez próg "


" Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację. Wziąłem ją za rękę i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć.
 Usiadła i jadła w milczeniu. Znów widziałem strach w jej oczach. Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie otworzyć ust. Ale musiałem jej powiedzieć co myślę: chcę rozwodu.  Żona nie była porywcza i zdenerwowana, tylko cichym głosem zapytała mnie o powód. Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie. to ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućce i krzyczał na mnie, że nie jestem mężczyzną. Tej nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakała przez całą noc. Wiedziałem, że chce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem,
ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi:  że zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham. Z głębokim poczuciem winy, przygotowałem Kontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód, i 30% naszej firmy. Przeglądnęła go krótko, a następnie podarła go.  Kobieta, z którą spędziłem dziesięć lat mojego życia, była mi obca. Było mi przykro, za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną, ale nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane. Wreszcie wybuchnęła głośno na moich oczach łzami, takiej reakcj się spodziewałem. Te łzy dały mi jakoś poczucie ulgi. Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli. Teraz to uczucie jest jeszcze silniejsze i byłem pewien, że jest to dobra decyzja.
Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem ją siedzą przy stole coś piszącą. Byłem bardzo zmęczony tego wieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały. Obudziłem się i zobaczyłem, krótko że nadal siedzi przy biurku i pisze.  To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem. Rano dała mi swoje wymagania odnośnie rozwodu: nie wymaga niczego,
jednak chce byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód. Powód był prosty: Nasz syn pisze za miesiąc prace klasowe i nie chce go z naszym zepsutym małżeństwem obciążać. To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej:Chciała, żebym sobie przypomniał, jak w dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg. Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwi wyjściowych nosił ją na rękach przez miesiąc. Myślałem, że ona całkowicie oszalała. Lecz by nasze ostatnie dzień, były przyjemne jak tylko było to możliwe, zgodziłem się. Później powiedziałem Jane o warunkach mojej żony. Roześmiała się głośno i powiedziała, że to absurd.....
 "Nie ważne co ona za sztuczki zastosuje, musi zaakceptować rozwód, powiedziała " i szydziła.
Po tym jak powiedziałem żonie, że  chce się rozwieść, nie mieliśmy więcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, że w pierwszy dzień nieznane uczucie było, kiedy niosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami i oklaskiwał. "Tato trzyma mamę w rękach," radował się. Jego słowa mnie zraniły. Od sypialni do drzwi salonu - Poszedłem
10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęła oczy i szepnęła do mnie: "Proszę nie mów naszemu Synkowi o naszym rozwodzie. " skinąłem głową i przygnębiające uczucie mnie napadło. Umieściłem ją w przedniej części drzwi. Poszła na przystanek autobusowy w celu oczekiwania na autobus do pracy.
Jechałem sam do mojego biura. Na drugi dzień wszyscy przyszło o wiele łatwiej. Pochyliła głowę na mojej piersi. Czułem zapach jej bluzki.  Uświadomiłem sobie, że przez długi czas nie dostrzegałem jej.
Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda, jak był na naszym ślubie.
Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze małe szare Włosy. Nasze małżeństwo nie przeszło na niej bez szwanku. Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem. Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem, że poczucie swojskości powstało ponownie.
To była kobieta, która mi dziesięć lat życia poświęciła. Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta. Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej było mi ją nosić. Może mnie codziennie ćiczenie zrobiło silniejszym. Pewnego ranka, widziałem ją, jak myślała, w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować. Potem powiedziała z westchnieniem:
"Wszystkie Ubrania są coraz większe. " Nagle Zdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła.
Więc to był powód, że noszenie jej stało się łatwiejsze! Nagle uderzyło mnie jak cios: Miała tak wiele bólu i goryczy w swoim sercu ! Podświadomie pogłaskałem ją po głowie. W tej chwili nasz syn i powiedział: "Tato, to już czas, trzeba mamę z pokoju przenieść ".  było ważną częścią jego życia, aby zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju. Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł.
Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiam się zmienić zdanie w ostatniej chwili. Wziąłem ją w ramiona i zaniosłem z sypialni przez salon do korytarzu.
Jej ręka opadała na mojej szyi lekko. Trzymałem ją mocno w ramionach. To było jak w dniu naszego ślubu. Martwiłam się, bo waży mniej i mniej. Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć. Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem jej, że zauważyłem,
że w naszym życiu brakowało intymności. Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go  - na to było brak czasu. Bałem się, że z każdym opóźnieniem mogę zmienić decyzję.
Pobiegłem po schodach. Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi. "Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić"
Powiedziałem. Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła. "Czy masz gorączkę?" zapytała.
Wziąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem: "Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić.
Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne, bo ona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się! Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, kiedy na naszym ślubie prowadziłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wierność dopóki śmierć nas nie rozłączy ".
Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchnęła płaczem. Pobiegłem na dół i do kwiaciarni, która była na mojej drodze. Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony. Ekspedientka zapytała mnie, co napisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem, że Każdego ranka będę nosić ją przez próg,
 dopóki śmierć nas nie rozłączy. Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukiet kwiatów w dłoni. Pobiegłem po schodach, moja żona była w łóżku - moja żona nie żyje.
Walczyła miesiące z rakiem a ja byłem zbyt zajęty z Jane na ogół żeby coś sobie uświadomić.
Wiedziała, że wkrótce umrze i chciała mnie uratować od: Negatywnego uczucia naszego syna do mnie. Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem"



Sciagniete z netu ..